Wyświetlenie artykułów z etykietą: recenzja

Seria książek o KAPITANIE MAJTASIE to historia przyjaźni dwóch pomysłowych i sprytnych czwartoklasistów, którzy niechcący zmieniają swojego wrednego dyrektora w Kapitana Majtasa – superbohatera, którego wymyślili…
Kate – zwyczajna nastolatka ze zwyczajnym życiem… póki nie chodzi do sklepu przyjaciółki jej ciotki (do którego ciotka zakazała jej chodzić). Po szkole gnana ciekawością przyszła z koleżanką do wcześniej podanego sklepu. Jednak okazuje się on sklepem z artykułami magicznymi. Właścicielka dała jej „Księgę Luster”, którą Kate używa do rzucenia czaru miłosnego na poznanego w szkole Jonathana. Zaklęcie nie idzie po jej myśli. Kate zostaje przeniesiona do Jaaru, gdzie zostaje znaleziona przez dwa fery.
Często trudno jest "zarazić" (to mało popularne dziś słowo) dzieci i młodzież zainteresowaniem do historii własnego kraju. Zadanie tym jest trudniejsze im bardziej multimedialny staje się świat i im więcej zależy od tego jak daną historię ktoś zaprezentuje, czy też - mówiąc kolokwialnie - sprzeda. Dlatego książka, którą chcę Wam zaprezentować jest na swój sposób szczególna i może być sposobem na to, aby Wasze dzieci czy Wasi uczniowie chwycili bakcyla odkrywania historii własnego kraju i wycieczek do miejsc, gdzie ślady tej historii są szczególnie wyraźne.
Na deszczowe dni, na wycieczkę i nudną podróż w autobusie, na wakacje, na ferie, na kolonie. Z bratem, z siostrą, kolegą, koleżanką, tatą, mamą. Kombinacji jest wiele.
Lalani to niepozorna dwunastolatka mieszkająca na wyspie okrążonej niezmierzonymi wodami. Głównym punktem tej wyspy jest góra Kahna, traktowana przez wyspiarzy jako bóstwo. Nikt nie zbliża się do góry, a tym bardziej na nią nie wchodzi, z jednej strony, aby nie narazić się bogini, z drugiej, aby nie trafić w łapy nieokreślonego potwora, który bezlitośnie zabija swoje ofiary. 
Wyrwana z dżungli gorylica trafia do brutalnego świata ludzi, którzy traktują ją jak rzecz, niewolnika. Nie martwcie się jednak. Seria nieszczęść, awanturniczych przygód Sally Jones prowadzi do pozytywnego końca,
Bożka wreszcie dopadła zwyczajność. "Wreszcie" jest tutaj określeniem jak najbardziej prawidłowym. Pół chłopiec-pół widmo mieszkający razem z całą galerią istot nadprzyrodzonych oraz zupełnie zwyczajną mamą w niezwykłym, pełnym tajemnic domu doczekał świąt, a chwilę potem zimowych ferii. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie irytujący i kompletnie nie empatyczny Anioł Tsadkiel.
Bożek to chłopiec niezwyczajny, choć jednocześnie bardzo zwyczajny.  Brzmi to jak wstęp do opisu superbohatera, choć Bożek superbohaterem z pewnością nie jest. Wszystko tłumaczy kwestia pochodzenia i wychowania w domu dosyć nietypowym. Otóż pochodzenie Bożka sięga zaświatów i to dosłownie, chłopiec bowiem jest dzieckiem zupełnie ludzkiej kobiety i upiora. Nie brzmi to zbyt standardowo ani sympatycznie, ale w książce Małe Licho i babskie sprawki nic nie jest oczywiste.
W pewnym bliżej nieokreślonym miejscu, przy ulicy którą na pewno każdy z Was kiedyś szedł, wśród wysokich drzew i zakrzaczonych posesji stoi dom. Dom z zewnątrz wygląda nieco strasznie i dziwacznie, i mieści w sobie świat, którego nie przewidziałby żaden twardo chodzący po ziemi człowiek. Mieszka w nim mały chłopiec, Bożek, Bożęty zwany też Niebożątkiem.
Etykiety
  W bliżej nieokreślonym archipelagu wysp należącym do królestwa Wielkiej Brytanii leżaa wyspa Burzomorze. Na wyspie tej mieszkał Strażnik, którego celem jest wypatrywanie niebezpieczeństwa i obrona wyspy. Wiele pokoleń wcześniej jego przodek zmierzył się z morskim potworem zwanym Gorm, który - przywołany przez morskie wiedźmy - niszczycielską siłą uderzył w wyspę i jego mieszkańców. Przodek Strażnika uderzył mieczem Gorma, który ranny uciekł z powrotem do morza, jednak nie zginął. Dlatego rolą Strażnika jest wypatrywanie niebezpieczeństwa i pilnowanie, by wiedźmy morskie nie przywołały ponownie potwora.

Przeczytaj również

REKLAMA
REKLAMA